Właściciele (oraz ich spadkobiercy) wywłaszczeni z nieruchomości ziemskich na podstawie art. 2 ust. 1 lit. e) dekretu PKWN z dnia 6 września 1944 roku o przeprowadzeniu reformy rolnej (nacjonalizacja na podstawie tzw. norm obszarowych) napotkają kolejną przeszkodę na drodze ku odzyskaniu znacjonalizowanego wbrew prawu mienia.
Taki jest praktyczny wymiar postanowienia Trybunału Konstytucyjnego z dnia 1 marca 2010 roku (sygn. P 107/08), w którym Trybunał uznał, że § 5 rozporządzenia ministra rolnictwa i reform rolnych z dnia 1 marca 1945 roku w sprawie wykonania dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 6 września 1944 roku o przeprowadzeniu reformy rolnej nie obowiązuje od 60 lat. Tymczasem zgodnie ze stabilnym orzecznictwem sądów administracyjnych, zapoczątkowanym uchwałą z dnia 5 czerwca 2006 roku podjętą przez rozszerzony siedmioosobowy skład sędziów NSA (sygn. I OPS 2/06) podstawą orzekania na podstawie decyzji administracyjnej czy dana nieruchomość podpada pod działanie przepisów art. 2 ust. 1 lit e dekretu może być wyłącznie wspomniany wyżej § 5 rozporządzenia wykonawczego, który – jak wyżej wspomniano – nie obowiązuje.
Toczące się postępowania administracyjne w sprawach reprywatyzacyjnych stają się bezprzedmiotowe. W rezultacie procedury, które przez niemal 20 lat Polski Niepodległej, wyznaczały wzajemne relacje zainteresowanych obywateli, organów administracji państwowej i sądów, okazały się nielegalne. Można oczekiwać, że organy administracji państwowej, powołując się na wspomniane wyżej orzeczenia, zaczną uznawać się za niewłaściwe i umarzać prowadzone przez siebie administracyjne postępowania reprywatyzacyjne na podstawie art. 105 kpa. Często wiele lat trwające postępowania, mimo poniesionych nakładów i trudów trzeba będzie zaczynać od początku, tym razem w sądzie. Okolicznością łagodzącą powstałe zamieszanie jest to, że zgodnie z art. 1991 kpc, w wypadku umorzenia administracyjnego postępowania reprywatyzacyjnego, sprawę taką będzie musiał rozstrzygać sąd powszechny. Wymagać to będzie jednak znacznie większych nakładów, gdyż w przeciwieństwie do postępowania administracyjnego, dochodzenie roszczeń przed sądem cywilnym sporo kosztuje. Dla osób, które od wielu lat prowadzą postępowania reprywatyzacyjne w trybie administracyjnym, marna to jednak pociecha. Gdynia, dnia 3 sierpnia 2010 roku.
Adwokat